Pana kontra zestaw naprawczy 0

Wczoraj było zimno i nieprzyjemnie więc stwierdziłem, że nikt mnie z biura nie ruszy.

Takie mniej więcej były plany.

To do momentu kiedy zadzwonił telefon i mój mały Generał oświadczył "złapałam gumę o ja biedna ajajaj".

    Co było robić "Gaweł ani pisnął" wziął wsiadł do auta i pedał docisnął.

    Dojechałem do centrum i widzę, że nie ma żartów.Opona wprawdzie cała na górze, ale płaska na dole czyli flak. Pierwszy pomysł, założę moją zapasówkę i jakoś dojedziemy. A tu siurpryza. Ja mam 4 dziurki na śruby, a małżonka 5, więc sposób na leniucha padł.

   Cóż pozostało... tylko 2 opcje. Wynalazek nazywany zestawem naprawczym albo "telefon do przyjaciela" czyli Asistance.  Z pewnym obrzydzeniem popatrzyłem na zestaw naprawczy czyli butelkę z niewiadomoczym, która zagnieździła się jak kukuła w miejscu, które normalnie zajmuje koło zapasowe.

    A... zapomniałbym o mikro kompresorku łypiącym na mnie swoim żółtym guzikiem, a mającym mnie chyba podnieść na duchu, ale przydatnym raczej do dmuchania balonów.

    Pozostał Asistance, czyli "z pamiętnika abonenta". Pierwszy telefon z karteczki na szybie oznajmił, ze - nie istnieje. No masz...

    Drugi, do dealera okazał się bardziej przystępny, ale zaoferował przysłanie lawety. Na nieśmiałą prośbę o objaśnienie jak działa zestaw naprawczy Pan oznajmił, że on tylko przyjmuje zgłoszenia.

    Ja na to, że głupio tak lawetę do kichy i że opona u góry dobra więc może jednak... Ale odpowiedź była krótka  "przysyłać ?". No środek Poznania, ale przysyłać. Trudno. 

    Jak się później okazało zrobiłem dobrze, bo oponom jazda po krawężnikach raczej dobrze nie robi i zestaw naprawczy psu na budę by się zdał. Ale ta przygoda nauczyła mnie paru rzeczy...

Po pierwsze:

po zakupie nowego auta wypieprzamy zestaw naprawczy i wykorzystujemy go do dmuchania w dętki rowerowe naszych milusińskich.

Po drugie:

kupujemy stalową felgę z oponą jak należy i jak tradycja uczy dzięki czemu na naprawę pękniętej opony tracimy 15 minut, a nie cały dzień.

Po trzecie:

Asistance zamówi lawetę, która zawiezie nas do wskazanego ASO, a nie do naszego zaprzyjaźnionego mechanika.

Po czwarte:

kupujemy własną oponę i płacimy w ASO tylko za jej założenie

Po piąte:

laweciarz nie jest mobilnym wulkanizatorem więc nie powie wam jak użyć zestawu naprawczego, bo on przyjechał po samochód - taka praca.

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl